Kolorowa Polska i „faszyzm”
Właściwie nie chciałem o tym pisać. Ale dostałem właśnie list od jednego z moich warszawskich przyjaciół. Jest to człowiek bardzo inteligentny i utalentowany, cenię go i szanuję, ale list, który napisał do mnie, trochę mnie zdziwił.
Oto jego fragment:„Byłem na wiecu-blokadzie Marszu Niepodległości a wcześniej przeszedłem przez Plac Konstytucji, gdzie pod swoimi i pod naszymi sztandarami zbierali się wszechpolacy, oenerowcy , kibole i patriotycznie nastawione rodziny (niekiedy z dziećmi). Byliśmy jednak w znaczącej mniejszości i - odgrodzeni przez policję - naprzeciwko wcale licznego tłumu ludzi wyglądających na domorosłych kilerów. Kiedy dowiedziałem się od znajomej, że chłopcy z antify to głównie uczniowie elitarnych warszawskich liceów poczułem się jednak niepewnie. Niby nie powinno to być zaskoczeniem, a jednak ta wiara, nadzieja, że mamy silniejsze korzenie i bardziej jesteśmy tu umocowani (we the people). Luftmenschen”.
Przypuszczam, że w podobny sposób myśli sporo osób w Warszawie. Osoby te jednak chyba nie do końca zdają sobie sprawę z tego, na jakiej planecie żyją. I dlatego swoim zachowaniem popychają Polaków prosto w ręce „czarnej prawicy”, choć są przekonane, że właśnie Polaków przed „czarną prawicą” bronią.
Przede wszystkim nie chcą przyjąć do wiadomości, że zdecydowana większość Polaków uważa – proszę wybaczyć mi te nieprzyjemne słowa – że „pedał to jest pedał”. Ta większość widzi demonstrację Niepodległej Kolorowej jako demonstrację „promującą pedałów”. Taka jest paskudna prawda. Zdecydowana większość patriotycznie nastawionych rodzin polskich z dziećmi, nie tylko kiboli i kilerów, uważa homoseksualizm za zboczenie, więc tych, którzy bronią równouprawnienia homoseksualistów (i innych mniejszości) uważa za „zboczeńców”, albo stronników „zboczeńców”. Tak już jest w naszej Polsce, że większość patriotycznych rodzin polskich boi się wszelkich mniejszości. We wszystkim, co jest mniejszością, węszy „anomalię”. I boi się „anomalii”.
Jeśli chcemy budować społeczeństwo tolerancyjne, trzeba przede wszystkim ludzi leczyć z lęku przed mniejszościami. Od tego należy zaczynać. To jest najważniejsze. Leczyć zwykłych ludzi z lęku. Tymczasem Parady Równości i Niepodległe Kolorowe nie leczą zwykłych ludzi z lęku przed mniejszościami seksualnymi (i innymi mniejszościami). Przeciwnie: podsycają w ludziach ten lęk. W zwykłych ludziach nie budzi żadnej sympatii kolorowo ubrany gej, który stoi na platformie jadącej środkiem ulicy i gestem Kozakiewicza pokazuje, że się nikogo nie boi. Taki gej umacnia stereotyp, wedle którego „zboczona mniejszość” jest agresywna - więc groźna. Taki gej swoim zachowaniem umacnia w zwykłych ludziach lęk przed mniejszościami. Ci, którzy organizują Parady Równości są albo ludźmi naiwnymi w swojej szlachetności, albo ludźmi dość nieodpowiedzialnymi, albo chodzi im właśnie o to, żeby zwykłych ludzi rozwścieczać. Znam zresztą inteligentów, którzy z tego powodu, że sami czują się znikomą mniejszością w społeczeństwie masowym, lubią „dokopać” tej „nietolerancyjnej hołocie”, tej „dziczy niecywilizowanej, nieoświeconej” właśnie dlatego, że ta dzicz jest większością. Tak rozładowują swoją frustrację bycia w mniejszości. To znaczy poczucie, że się jest statystycznym marginesem bez żadnego wpływu na cokolwiek.
Jeśli chce się budować społeczeństwo tolerancyjne - i to w Polsce, a nie na księżycu - należy się zastanowić nad tym, jak leczyć ludzi z lęku przed mniejszościami seksualnymi i wszelkimi innymi mniejszościami. Szczególnie zaś, jak leczyć z tego lęku społeczeństwo katolickie. I to jest główna sprawa. Ktoś, kto się nad tym nie zastanawia, nie zbliża się do rozwiązania tej sprawy nawet o milimetr, chociaż może mieć wrażenie, że walczy aktywnie o tolerancję. Jedynym sposobem leczenia ludzi z lęku przed mniejszościami w społeczeństwie katolickim jest pokazywanie mniejszości jako uciśnionych, prześladowanych, potrzebujących pomocy, współczucia, ochrony i wsparcia. Ja sam prywatnie tak o mniejszościach nie myślę, bo uważam, że mniejszości seksualne nie powinny być prześladowane i tyle. Ale mówimy o społeczeństwie katolickim, to znaczy o realnie istniejącym społeczeństwie polskim i sposobie jego myślenia. Kto tego, nie rozumie, nie powinien w ogóle brać się za tę sprawę. Należy polskim katolikom przedstawiać mniejszości seksualne jako prześladowane, cierpiące, nieszczęśliwe, więc godne współczucia i pomocy. Jeśli ktoś pokazuje mniejszości jako „demonstracyjnie swobodne”, „wyzwolone”, „pogardliwe wobec hetero”, „otwarcie manifestujące lekceważenie dla wartości katolickiej reszty społeczeństwa”, to on nie rozumie niczego.
Ale wiem, że takie postawienie sprawy tylko rozwściecza zwolenników Niepodległej Kolorowej. Oni wolą po prostu zablokować na środku ulicy pochód tej „pieprzonej, nietolerancyjnej dziczy”. I tej dzikiej dziczy, tej hołocie „domorosłych kilerów”, okazać swoją pogardę. „Faszyzm nie przejdzie!”. Tymczasem hasło „Wolę być pedałem niż faszystą”, które nieśli nad głowami uczestnicy Niepodległej Kolorowej, jest po prostu idiotyczne, bo ono właśnie tylko popycha zwykłych ludzi w stronę „faszyzmu”. Zwykli ludzie boją się, że ich syn może zostać „pedałem”, dlatego wolą, żeby on był „faszystą” niż „pedałem”. Na tym polega cała sprawa. Niestety, nawet działacze równościowi o najlepszych intencjach, jeśli głoszą podobne hasła, popychają zwykłych Polaków w ramiona „czarnej prawicy”, a potem niby się dziwią, że coś niedobrego z tego wynika.
Poza tym gdyby w 1932 roku Republika Weimarska zorganizowała na ulicach Berlina wielką Kolorową Paradę Równości, Hitler miałby jeszcze łatwiejszą drogę do przeciągnięcia na swoją stronę niemieckich „zwykłych ludzi”... Powie ktoś: ależ Parady Równości odbywają się dzisiaj w Berlinie i nic złego z tego nie wynika. Zgoda. Ale Berlin dzisiejszy, to nie jest, niestety, dzisiejsza Warszawa. I warto się czasem nad tym zastanowić.
Redakcja RMF Classic nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmfclassic.pl.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Zobacz także inne wpisy:
- 2 sty 2012• Za wolność naszą i naszą
- 6 paź 2011• Chcą zakazać rozwodów w Polsce!
- 29 wrz 2011• Wuefistka
Brawo! Brawo! Brawo! Obiema moimi gejowskimi lapkami sie podpisuje pod Pana slowami! I bardzo, bardzo za nie dziekuje!
PARADY RÓWNOŚI I NIEPODLEGŁOŚCI,TO NIESTETY KLINICZNY PRZYKŁAD NASZEGO KIEPSKIEGO UCZENIA SIĘ DEMOKRACJI. PRZYKŁAD OD PSEUDOPOLITYKÓW MA DUŻE ZNACZENIE. WSZELKIE SKRAJNOŚCI SĄ ZŁE,A ONE TUTAJ WZIĘŁY GÓRĘ. NIE ŻYCZĘ SOBIE SKRAJNIE PRAWICOWYCH ZAPĘDÓW,BO MAŁO W NICH TOLERANCJI;TAKŻE NIE GODZĘ SIĘ NA PRZYZNAWANIE JAKICHKOLWIEK PRAW DLA HOMOSEKSUALISTÓW-TO NIE MNIEJSZOŚĆ. ORGANIZACJA TEGO TYPU POCHODÓW NIESIE RYZYKO MANIPULACJI NIMI PRZEZ AWANTURNIKÓW-NIE MA PEWNIE "ZŁOTEGO ŚRODKA". UCZMY SIĘ TOLERANCJI...
Plus dla Pana blogera. Bo przecież dopóki gej był gejem w swojej własnej sypialni i nie próbował upominać się o przywileje z tego powodu, że jest innej orientacji seksualnej to ludzie co najwyżej byli obojętni i wzruszali ramionami (pomijając statystyczny niewielki odsetek ludzi agresywnych wobec wszystkiego co inne). A próba wmówienia ludziom przez, hehe, tzw. "ruch postępowy", że w Marszu Niepodległości maszeruje "faszyzm" nie udała się - klasyczny strzał w stopę - świat zobaczył, że to po stronie barykadujących znalazło się sporo agresywnych chuliganów niejednokrotnie z obcobrzmiącym akcentem. Co potwierdza tezę Pana blogera, że takie działania tylko nasilają wzajemną wrogość a na pewno nie budują społeczeństwa tolerancyjnego. No chyba, że o to właśnie chodziło.
Co do zasady zgadzam się absolutnie z Autorem, iż ten rodzaj ''przekazu'' jaki stosują szeroko pojęci kolorowi jest swego rodzaju strzałem we własną stopę. Natomiast jednej rzeczy absolutnie nie jestem w stanie swoim umysłem ogarnąć. Otóż gdyby autorem był ktoś inny, stwierdził bym, iż [tu zaznaczam, iż ani nie jestem katolikiem, ani gejem], iż autor obraził zarówno gejów, jak i katolików. Gej to wedle autora chełpiący się swoją bezkarnością osobnik, który celowo prowokuje otoczenie. Katolik zaś, to bezmyślny półmózg, który ''dwa a dwa bez podpowiedzi z Torunia samodzielnie zrachować nie potrafi''. Ponieważ jednak autorem jest Pan Chwin, stwierdzę jedynie, iż to po prostu ja czegoś nie zrozumiałem. W czymś pobłądziłem. ZAPEWNE. Chociaż czytałem tekst 4 razy. Bo ktoś taki jak Pan Chwin z całą pewnością nie miał na myśli tego, co [MOIM ZDANIEM] napisał...
A ja nie jestem katolikiem, ale jestem gejem i wcale mnie ten tekst nie obrazil... Wrecz zainspirowal...
Nazwy, etykietki, szyldy, sztandary..my mniejszość, oni większość..lepszość, gorszość..nadzwyczajność kontra zwykłość.. nasza racja moralna, wasza przewaga liczebna .. wy i oni. A jeśli powiedzieć; MY, NARÓD, to i Boga nie trzeba, żeby zapytał JAKI ?, bo sami ciąąąągle nie wiemy, nie szukamy wspólnego mianownika. Proste odpowiedzi - jestem człowiekiem, Polką, Polakiem - rodzą dodatkowe, uzupełniające, konkretyzujące i uszczegółowiające pytania. No to i ja zapytam; czy to Rechot Słowackiego słychać ?
"Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej". (-Józef Stalin, 1943-)
Drogi Skinrewie, towarzysz Stalin jedynie sparafrazował wcześniejszą wypowiedź J.Gebelsa: ''Kłamstwo powtórzone sto razy stanie się prawdą''.
Sądzę, iż my Polacy ciągle kręcimy się dookoła własnego ogona w jakimś niepojętym dla innych nacji - chocholim tańcu. Ten ogon nazywa się tolerancją. Oczywiście chełpimy się tym słowem, a jakże. Tolerancyjni byliśmy wobec Arian wobec Żydów też a jakże, wobec mniejszości narodowych już trochę mniej. Teraz kolej na tolerancję wobec kochających inaczej. Tak czy owak jest powód do zadymy. Igrzyska trwają, Europa się nam przygląda i podziwia tę naszą tolerancję na gębach kwitnącą ale już nie w kibolskich "ustawkach", bo tam na gębach ma się pojawiać raczej krew, nie jakaś tam tolerancja-Francja.
"Europa się nam przygląda..." - a ja przyglądam się Europie i za wiele dobrego tam nie widzę, Ej panie"tomekityle" nie bądź pan taki zakompleksiony, bo Polacy na tle innych nacji europejskich nie mają się czego wstydzić, a przynajmniej nie bardziej !
Z Pańskiej ksywki wynikałoby, że poglądy też masz Pan raczej muzealne, panie Wardengarden. Z pańskiej odzywki typu "Ej panie tomek i tyle nie bądź pan taki zakompleksiony" wynika, że z polszczyzną ma Pan niejakie kłopoty,(nie mówiąc już o kompleksach) więc do podjęcia polemiki z Szanownym Panem brakuje mi jakiegokolwiek pretekstu. Zatem spoko i pozdrówko oraz nie dozo raczej:)
Ot, Pan "tomekityle" trafiony, zatopiony bo kontrargumenciki raczej cienkie. Jestem faszystą ?


Komentarze do wpisu "Kolorowa Polska i „faszyzm”" (12):