Chcą zakazać rozwodów w Polsce!
Wczoraj zadzwonił do mnie jeden z moich znajomych: „Słuchaj, organizujemy właśnie ruch społeczny „Stop Rozwodom”. Przyłączysz się? – to ważna inicjatywa. Czy ty wiesz, że prawie co drugie małżeństwo w Polsce rozlatuje się? Coś trzeba z tym zrobić!”
Właściwie – pomyślałem sobie, czemu nie, mógłbym się przyłączyć, bo rozwód to przecież nic dobrego. Widziałem już parę przykładów. Ale kiedy dłużej z moim znajomym porozmawiałem, powiedziałem „Nie”.Bo kiedy on mówi, że należało by każdy rozwód poprzedzić obowiązkowym szkoleniem dla rodziców o tym, jakie są konsekwencje psychologiczne rozwodów dla dzieci, chętnie przyznaję mu rację. Ale od słowa do słowa i słyszę, że on chce pójść znacznie dalej. „Nasz ruch ma główny cel: „wprowadzić prawny zakaz rozwodów w Polsce. Tak, trzeba wprowadzić prawo, które zakaże sędziom orzekać w sprawach rozwodowych.”
Myślę sobie, że to jest pomysł szalony i głośno mówię swoje „nie”. Idea, żeby rodzicom aplikować szkolenie o tym, co złego wyniknie dla dzieci z rozwodu jest słuszna . Ale dodam do tego: rodzicom w fazie przedrozwodowej należy także aplikować szkolenia o tym, co wyniknie dla dzieci, kiedy rodzice, którzy nie mogą siebie nawzajem znieść, zostaną ze sobą „ze względu na dziecko” na długie lata.
Nie wiem, co gorsze. Zmuszać ludzi, którzy się nienawidzą, żeby ze względu na dziecko, męczyli się ze sobą przez całe życie, przy okazji kalecząc dziecko psychicznie, czy pozwalać, żeby ludzie, którzy się nienawidzą, rozeszli się, chociaż to także dla dzieci bywa bardzo niedobre.
Znam różne przypadki. Dzieci mają wewnętrzne anteny, więc szóstym zmysłem wyczuwają, jak między rodzicami jest naprawdę. Kiedy jest źle, często matka z ojcem udają ze względu na dzieci, że wszystko jest okej. Tymczasem widok codzienny rodziców, którzy się nienawidzą, wywołuje w dziecku spustoszenia psychiczne równie okropne jak ich rozstanie rozwodowe. To jest straszne przez całe życie widzieć obok siebie matkę, która nienawidzi ojca, i ojca, który nienawidzi matki.
I jeszcze jedno. Większość małżeństw, które znam osobiście, to są małżeństwa ludzi po rozwodzie. Pierwsze małżeństwa mieli okropne. Ale drugie – mają udane. Zawierali je po raz drugi ludzie już doświadczeni, którzy umieli uniknąć rozmaitych niebezpieczeństw przy wyborze partnera. I dzieci też na tym wyszły nie najgorzej. Czasem nie chcą nawet znać swoich prawdziwych ojców, tak polubili swoich „drugich ojców”, którzy okazali się lepsi od pierwszych.
Prawo do rozwodów uważam, za jedno z podstawowych zdobyczy naszej cywilizacji. Odbieranie ludziom tego prawa, a więc zmuszanie tych, którzy się nienawidzą, żeby byli ze sobą do końca życia, to zwyczajny powrót do barbarzyństwa.
I trudno mi sobie wyobrazić, że Bogu naprawdę zależy na tym, żeby ludzie męczyli się obok siebie albo żyli razem w drewnianej obojętności przez całe lata, wmawiając sobie, że robią to dla dziecka, bo udręka, która pali się między rodzicami, zwykle staje się także udręką dziecka.
Redakcja RMF Classic nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmfclassic.pl.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.
Zobacz także inne wpisy:
- 2 sty 2012• Za wolność naszą i naszą
- 25 lis 2011• Kolorowa Polska i „faszyzm”
- 29 wrz 2011• Wuefistka
Obiema rekoma sie podpisuje... Nie moze byc tak, aby Panstwo lub jakakolwiek organizacja wtracala sie w zycie prywatne obywateli... To prowadzi do dyktatury i zniewolenia... Moze nastepnym krokiem bedzie nakaz malzenstw? Dbajmy o dzieci... Ale nie robmy szopek z naszego kraju...
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Jedynym znanym mi przykładem rozwiązania legislacyjnego proponowanego przez twojego znajomego był pewien sposób zawierania małżeństw w Rzymie, w okresie republiki. Członkowie najwyższej kasty społeczeństwa zawierali niekiedy związek w szczególnej formule, która powodowała, iż NIE MÓGŁ ON ULEC ROZWIĄZANIU!!! Zaznaczyć należy, iż nawet wtedy był to zabieg niezwykle rzadko spotykany i stosowany przeważnie ze względów politycznych [mariaże] lub finansowych. Przy okazji: nie należy mylić czy łączyć z pojęciem ''pater familias'' - co jest nałogowe w dostępnych w necie publikacjach wszelkiego rodzaju ''znawców kultury Rzymskiej''... Wracając do tematu: nawet w okresie Republiki tego rodzaju związki były incydentalne. Znacznie częściej dochodziło do wykorzystania przez głowę rodziny uprawnień ''pater familias'' na przykład pozbawienie życia żony, bądź sprzedaż dzieci w niewolę, bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek z przyczyn swych działań [tu przypomnienie dla ''krytykantów'': prawo mówiące o tym, iż Obywatel nie może zostać sprzedany w niewolę wprowadzono dość późno, zresztą tę ochronę prawną otrzymywało się dopiero z chwilą osiągnięcia pełnoletnośći]. Czemu piszę o takich ''okropieństwach''??? Aby uzmysłowić wszystkim, iż nawet w czasach Republiki, gdzie nikogo nie dziwiło barbarzyńskie zabicie żony czy sprzedaż dzieci w niewolę, na ''nierozerwalne'' małżeństwa patrzono jako na ''przegięcie i absolutną jazdę po bandzie''...
Very true! Makes a chngae to see someone spell it out like that. :)
NnPRuJ wehxgmtsmvxu
Kolejny paranoiczny pomysł,aby wchodzić w prywatne życie obywateli.Bez zbędnego wkraczania w aspekty religijne,także sądzę,że Bóg nie pochwala rozwodów,ale na zasadzie "mniejszego zła" przymyka na nie oko.
Czy pisze Pan moze o Fundacji "Mamy i Taty" ktora organizuje akcje "Rozwod - przymysl to" (www.mamaitata.org.pl/). Jest to chyba glowna organizacja w Polsce ktora zajmuje sie tym tematem. Nigdzie nie wyczytalem tam ze ktokolwiek chcialby wprowadzic zakazow rozwodow. Przeslalem kopie Pana artykulu do nich, jezeli to pomowienie, mam nadzieje ze beda domagac sie od Pana wyjasnien. Oczywiscie ze zakaz rozwodow jest bzdura. Jednak trzeba uswiadomic ludzia jak wielka krzywde wyrzadzaja dziecia tylko dlatego ze nie umieja zmiekczyc twardej skorupy egoizmu w ktorej sie sami zamkneli, przy aktywnej pomocy obecnej "wyzwolonej" kultury buntu i "samorealizacji", ktora tak na prawde jest kultura skrajnego egoizmu. Takze inne sa moje obserwacje rzeczywistosci: szczesliwe rodziny to te gdzie rodzice potrafia szanowac sie nawzajem. Czyli rodziny ludzi ktorzy panuja nad swoim egoizmem i w imie milosci drugiego czlowieka, potrafia poswiecic milosc wlasna. Zapewniam Pana ze takie rodziny sie nie rozpadaja. Moje doswiadczenie wskazuje takze ze zawsze bardziej winna jest jedna osoba, rzadko kiedy obie sa rownie winne rozpadowi malzenstwa (niestety zdecydowanie czesciej sa to mezczyzni, chociaz nie zawsze). I ta osoba ktora doprowadzila do rozpadu malzenstwa zazwyczaj nie osiaga szczescia w innym zwiazku, zwiazki tej osoby sa zazwyczaj dosc nerwowe, najczesciej po rozwodzie jest jeszcze pare zwiazkow w ktore taka osoba sie angazuje, i niestety rzadko sa to zwiazki udane.
Darku, operujesz pojęciami "rzadko", najczęściej". Rozumiem, że opierasz się na autopsji a nie na średniej krajowej? Moja żona jest po rozwodzie i jakoś nie wykazuje tendencji do nerwowości...
Panie Darku, wpis pański jest tak silnie nacechowany typowo młodzieńczą egzaltacją, której źródło jest dla mnie nie znane, iż nie jestem w stanie napisać nic ponad to, że babcia nauczyła mnie patrzeć z przymrużeniem oka [litością, współczuciem, pobłażliwością - nie potrzebne skreślić] na ludzi, mających tendencję do głoszenia PRAWD OBJAWIONYCH, nadto, nie wachających się w wypowiedziach swych posługiwać sformułowaniami typu: wszyscy, nikt, zawsze, nigdy, na pewno... Tak więc życzę Pany, aby jutro rano obudził się Pan w lepszym humorze. PS.Donosy lepiej pisać do skarbówki. Większa frajda - zwłaszcza wtedy, jak się takiego ''podpierdalacza'' przyłapie na gorącym. Nie czyń Pan, Panie Darku bliźniemu tego, co Panu nie miłe, bo się bliźni może zirytować. A jak już Pan musi, to proponuję wyjazd na Kubę. Nie, nie, nie, nic nie sugeruję, tam po prostu piękna pogoda jest.
Cheniek, tak jak napisalem opieram sie na autopsji, postaraj sie czytac ze zrozumieniem. Janek, dzieki ze zakresliles mi zakres slow ktorych nie powinienem uzywac, byc moze lepiej by bylo gdybys mi przeslal liste slow ktore moge uzywac. Nastepnym razem posraram sie pisac w ten sposob zeby nie ranic twoich wspomnien o babci.
Mam informacje od "Fundacji Mamy i Taty". Po przeczytaniu Pana tekstu sa przekonani ze pisze Pan o nich. Zapewniaja ze nigdy nie postulowali wprowadzenia zakazow rozwodow, a jedynie wnioskuja o wprowadzenie zapisow ktore moga spowodowac zmniejszenie skali rozwodow poprzez wprowadzenie mechanizmow wymuszajacych dzialania pojednawcze. Zatem musze stwierdzic ze jest Pan klamca ktory probuje wprowadzic czytelnikow w blad. Prosze ujawnic nazwisko tej osoby z ktora Pan rozmawial, w innym przypadku utraci Pan w moich oczach wszelkie zdolnosci honorowe.


Komentarze do wpisu "Chcą zakazać rozwodów w Polsce!" (10):