Sergiusz Pinkwart - Zakopiańczyk urodzony na warszawskim Powiślu. Z uwagi na miejsce pracy (dział zagraniczny miesięcznika PANI), zdecydowanie powinien być kobietą, albo przynajmniej obcokrajowcem. Ale nie jest. Wypadałoby więc, żeby chociaż legitymował się dyplomem dziennikarza. Nic z tego - został magistrem sztuki w Akademii Muzycznej. Aby napisać książkę o Warszawie wyjechał do Afryki. Sto pięćdziesiąt wieczorów w ciągu roku spędza w teatrze i jest jedyną znaną sobie osobą, która zapytana o ulubiony przebój, wymienia bez zastanowienia siedem oper Wagnera i cztery poematy symfoniczne Ryszarda Straussa.
Na koncercie, który odbył się we wtorek w brytyjskim Westminster, nie byłem. Ale był jeden z wiernych czytelników naszych blogów na gościnnych stronach RMF Classic. Dostałem od niego list i zgodę na opublikowanie jego impresji. A ponieważ premiera Requiem Robina Gibba zapowiadała się na jedno z najciekawszych wydarzeń kwietnia, więc... Ale oto, co pisze nasz rodak z Wielkiej Brytanii - Pi Em: czytaj dalej »
Występ Teatru Maryjskiego z Petersburga mógł być w Warszawie wielkim wydarzeniem i ucztą duchową. Ale mam dziwne wrażenie, że był po prostu niezamierzoną prowokacją. czytaj dalej »
Pianiści dzielą się z grubsza na zapatrzonych w siebie introwertyków, którzy grając zanurzają się w swojej sztuce tracąc kontakt ze światem, i na ekstrawertyków, którzy czerpią energię i radość życia z zachwytu publiczności. Tych pierwszych się podziwia. Drugich kocha i zaprasza na salony, by przeżyć muzyczne katharsis. czytaj dalej »
Sandora Fehera nawet maksymalnie zaniżając kryteria nie można byłoby nazwać "przystojnym". Jajogłowy 38-latek z rzucającą się w oczy nadwagą, nie miałby szans na rolę w hollywoodzkim thrillerze, który z pewnością powstanie na kanwie jego życia. czytaj dalej »
Gdyby George Michael nagrał tylko jedną piosenkę i byłaby nią „świecka” kolęda „Last Christmas”, to już wystarczyłoby to, by trafił do panteonu sław obok Johna Lennona, Micka Jaggera, czy Freddiego Mercury. Tak właśnie uważam. czytaj dalej »
Nie przepadam za książkami, które są zbiorem felietonów (chyba, że mówimy o felietonach Umberto Eco), ani za składankami typu "The best off". Chciałoby się dodać: z wyjątkiem płyt Anny Netrebko. Ale niestety... czytaj dalej »
I nie mam tu na myśli artystów, którzy wystąpli 13 października w Filharmonii Narodowej (rodowici Rosjanie plus Polka), tylko ich warte miliony dolarów instrumenty. czytaj dalej »
Najsłynniejszy muzyk świata za darmo poprowadził w Warszawie pokazową próbę z orkiestrą młodzieżową. Jak myślicie, ilu naszych dyrygentów przyszło zerknąć na mistrza przy pracy? czytaj dalej »
W słynnej scenie z „Czterdziestolatka” Stefan Karwowski, na delegacji zagranicznej w Budapeszcie, wybiera się do teatru na szekspirowskiego „Otella”. Zaśmiewamy się do rozpuku oglądając padające ze sceny absurdalnie niezrozumiałe dialogi. Ale sami chodzimy do opery i nie przeszkadza nam to, że czasem nie rozumiemy ani jednego słowa. czytaj dalej »
Czy zastanawialiście się dlaczego niektóre utwory wspaniale brzmią w sali koncertowej, a gdy puszczacie je w samochodowym odtwarzaczu, cały czar pryska? czytaj dalej »
Gdyby ktoś powiedział Wolfgangowi Amadeuszowi, że jest klasykiem, a na dodatek komponuje muzykę poważną, to zapewne usłyszałby w odpowiedzi wiązankę soczystych przekleństw, w które tak obfituje język naszych zachodnich sąsiadów. czytaj dalej »
To jedno z najwspanialszych, epickich dzieł symfonicznych ostatniej dekady. A jednak, gdy w mojej ulubionej stacji usłyszałem ścieżkę dźwiękową do Władcy Pierścieni Howarda Shore’a, przez sekundę zawahałem się, czy nie wyłączyć radia. czytaj dalej »
Od paru miesięcy trwał wyścig z czasem. Grupa lobbystów związanych z dyrektorami kilku teatrów walczyła, by Sejm na swoim ostatnim posiedzeniu przed wyborami przyjął ustawę, która by wyjęła spod prawa (pracy) 15 tysięcy artystów. Całe środowisko muzyczne i teatralne położyło się Rejtanem. czytaj dalej »
Czy warto posyłać dzieci do szkoły muzycznej? To kosztowne hobby. Wymaga ogromnego wysiłku, świetnej organizacji czasu i szarpie nerwy nie tylko rodzicom, ale i dzieciom. Na dodatek prawdopodobieństwo, że nasze maleństwo po dwudziestu latach harówki wygra Konkurs Chopinowski w Warszawie, czy Konkurs Czajkowskiego w Moskwie, jest bliskie zeru. Więc po co? czytaj dalej »
Nie wiem czego się zazwyczaj spodziewacie idąc na koncert z letniego cyklu „Chopin i jego Europa”. Może utworów Chopina? Na plakacie był dopisek: „Od Mahlera do Liszta i Noskowskiego”. Zastanawiałem się czemu w takiej akurat kolejności... czytaj dalej »

