Michał Łanuszka - Wieliczanin. Z wykształcenia aktor, choć w serialach zobaczyć go nie można. Podobno w czasie prześwietlenia promieniami Roentgena okazało się, że zamiast serca ma mikrofon radiowy. Smutki topi w strunach gitary i w wietrze we włosach w czasie jazdy rowerem. Szkoda tylko, że nie można tego połączyć... Chociaż, znając Łanuszkę, kto wie?
Rozmawialiśmy o buncie. O buncie w tej najbardziej oczywistej wersji, czyli tym buncie międzypokoleniowym. Był też w tej rozmowie bunt metafizyczny - ten bunt boski, religijny, kościelny. Właściwie anty-boski, anty-religijny i anty-kościelny. I był też bunt z twarzą najbardziej bolesną, bo to nasza własna twarz w lustrze... czytaj dalej »
Mam obsesję na punkcie Vabanków. Nie wstydzę się tego, nie walczę z tym. Po prostu tak jest i już. Cały scenariusz znam na pamięć i był nawet taki czas - wakacje, szkoła podstawowa - gdy razem z moim bratem Kamilem, oglądaliśmy Vabank, nagrany z telewizji na kasetę VHS w jakości łajdackiej, CODZIENNIE rano! Do śniadania :) czytaj dalej »
Skąd to wiem? Nie z prognoz, z góralami też nie rozmawiałem ostatnio… Ambroży mi powiedział. czytaj dalej »
Uwielbiam Morawy. Za wiatr. Za wino. Za ludzi. Za całokształt. 4 godziny drogi samochodem – i już! Jestem w miejscu, w którym dobrze się czuję i z którego, co ważniejsze, wcale nie chce mi się wyjeżdżać. Uczę się Moraw. staram się za każdym razem, gdy tam wracam być bliżej, niż byłem, gdy opuszczałem Morawy w czasie poprzedniej wizyty. czytaj dalej »
Jest taki dobry obyczaj, by po śmierci mówić o zmarłym dobrze, albo wcale. W przypadku śmierci Romana Wilhelmiego, większość jego teatralno-filmowych koleżanek i kolegów wybrała tę drugą opcję. W porządku – takie było ich święte prawo, ale żeby po 20 latach od śmierci Wilhelmiego w dalszym ciągu tylko nieliczni chcieli o nim rozmawiać? Tego, doprawdy, nie rozumiem! czytaj dalej »
Od bardzo dawna mnie tu nie było, za co najmocniej Was, Szanowni Czytający, przepraszam. I postanawiam się poprawić i więcej już nie grzeszyć. Wiele się działo w ostatnim czasie, oj wiele! Zatem po kolei… czytaj dalej »
Ta historia wydarzyła się naprawdę. Wydarzyła się dziś rano na przejściu dla pieszych/przejeździe dla rowerzystów w Bieżanowie (z Wikipedii dla niezorientowanych: Bieżanów - obszar Krakowa wchodzący w skład Dzielnicy XII Bieżanów-Prokocim. Dawna wieś w dolinie Serafy, przy trakcie do Wieliczki, Bochni i dalej na Ruś, obecna ul. Wielicka, 10 km na południowy wschód od centrum Krakowa). czytaj dalej »
Przypomniała mi się ostatnio anegdotka stara jak świat. Do stołówki w jednym z polskich studiów filmowych (miejsce pewne nie jest i zmienia się w zależności od opowiadającego anegdotkę) wpadają Jan Himilsbach i Zdzisław Maklakiewicz w stanie – żeby to ładnie ująć – lekko-pół-śmiesznym. Pod wpływem po prostu. Pod solidnym wpływem. Wpadają i krzyczą „Intelektualiści – wyp…lać!”. Zapadła cisza, konsternacja i ciszę tę w pewnym momencie przerwał Gustaw Holoubek wstając od stołu i zwracając się do swoich towarzyszy „Nie wiem jak panowie, ale ja wyp…lam”. czytaj dalej »
Zastanawialiśmy się ostatnio w redakcji, dlaczego tak się dzieje, że tam, gdzie jest miejsce na własną opinię, konfrontacja tej naszej własnej opinii z własnymi opiniami innych, musi się zakończyć kłótnią? No właśnie - musi? czytaj dalej »
Trufla. Ładne słowo, prawda? czytaj dalej »
Dziś nie będzie rowerowo, dziś będzie muzycznie. Wybrałem się w sobotę na koncert zespołu Perfect. czytaj dalej »
Polacy są narodem szczęśliwym! To nie szelmowski żart z mojej strony - czujemy się szczęśliwi i zadowoleni, tak wykazały ostatnio przeprowadzone badania. czytaj dalej »
To pytanie kołacze się w czeluściach mojego mózgu ostatnio coraz częściej. Bo też coraz częściej starzy i dawno niewidziani znajomi witają się ze mną słowami ,,Heeeej, kopę lat! Ale posiwiałeś!". ,,Dziękuję, Ciebie też mi widzieć bardzo miło" odpowiadam skonsternowany. czytaj dalej »
Pada i wieje. Wieje i pada… A potem znowu pada i wieje, wieje i pada. czytaj dalej »

