Maya Stoop - malarka z wykształcenia i zamiłowania oraz przypadkowa pisarka i dekoratorka wnętrz, wcześniej project manager w branży informatycznej. Miłośniczka sztuki współczesnej, kolekcjonerka krzeseł i lamp. Mieszka w Bawarii i w Lacjum z czterema kotami i jednym mężem.
To gusta włoskich mieszczan stworzyły nowy model kulinarny, który zachował się do dzisiaj. Oszczędni z przyzwyczajenia, burżuje nie rzucali się na przyprawy, nie szukali wrażeń za stołem. Chyba wrodzone skąpstwo kazało im zainteresować się neapolitańską tradycją jedzenia makaronów, a zapatrzenie na Francję zaowocowało rezygnacją ze sztuki iluzji i zapoczątkowało modę na smak podstawowego surowca. czytaj dalej »
Korzeni kilku współczesnych przyzwyczajeń kulinarnych trzeba szukać u Galena, bo to jego poglądy kształtowały sztukę kulinarną aż po wiek XVIII, a ich pozostałości nazywamy tradycją kulinarną. czytaj dalej »
Eli, lat 7, siedzi z na pomoście. Stopy ma zanurzone w wodzie. Obok niej dwuletnia Lavinia, machająca nóżkami w powietrzu. Eli, nie odrywając wzroku od kutra rybackiego, który obydwie obserwują, zaczyna 'oggi parliamo la metafora' (dzisiaj porozmawiamy o metaforze) czytaj dalej »
Nie ma zgody co do ryżu. Jedni twierdzą, że przywiózł go do Włoch Aleksander Wielki z wyprawy do Indii. Inni zaś uważają, że ryż, nie odmiany azjatyckiej a afrykańskiej, przywieźli do Rzymu kupcy feniccy lub greccy. Ktokolwiek by to był, to zapomniał do woreczka z ryżem dołączyć instrukcję gotowania i Rzymianie do końca byli przekonani, że ryż nadaje się jedynie na lekarstwo. czytaj dalej »
Miało być o idealnym włoskim pierogu, czyli o raviolo. Takie były plany tydzień temu. Dzisiaj już wiem, że nie podejmuję się podjęcia tematu, bo wygląda na to że raviolo modelowe, czyli standard pierogowy, po prostu nie istnieje. Jest nazwa, która znaczy w każdym regionie coś innego i jest kształt kwadratu, prostokąta lub półksiężyca, który nazywa się co rusz to inaczej. czytaj dalej »
Tam gdzie się kończyły mury obronne a zaczynał szpaler opuncji... czytaj dalej »
- nieszczególnie tutaj - no, tak trochę.... - to co, jedziemy do dalej? - jeszcze nie........ czytaj dalej »
Z La Cucina Italiana ze stycznia 2010 roku czytaj dalej »
13. maja Paolo Conte będzie w Monachium. I choć 13. powinnam siedzieć we Włoszech, to w tym roku terminy zostały przesunięte właśnie z powodu koncertu. 6. stycznia Conte skończył 75 lat, więc monachijski koncert może być jego ostatnim. Kupiliśmy już bilety, ja jeszcze polecę kupić jego najnowszą płytę Gong-ho bo jej nie mam w kolekcji i 13. postaram się by autograf nie tylko dla siebie, ale też dla Annymarii i Clarissy, które też należą do klubu miłośników Wielkiego Paolo pojawił się na wkładce. czytaj dalej »
Trzęsienie ziemi z 6 kwietnia 2009 roku szło wzdłuż tratturo magno, dlatego nie ucierpiał w ogóle kościół św. Pelegryna w Bominaco, a taką Onnę praktycznie zmiotło z powierzchni ziemi. czytaj dalej »
Szukajcie aż znajdziecie, mówi pewna mądra książka. Inna twierdzi, że droga jest ważniejsza niż cel. Sprawa się komplikuje, gdy szuka się celu, który jest drogą. Ale nie filozoficznym podejściu do życia mam pisać, tylko o drodze polnej, którą chodzą stada. czytaj dalej »
Nie będę się wdawała w gdybanie czy trzeba było Montecassino zdobywać, czy też nie. Zwłaszcza, że jedni historycy twierdzą iż było to konieczne (otwarcie drogi na Rzym), inni że nie, bo do Rzymu można było się dostać lądując w Anzio. Jedni chcieliby stawiać przed sądem pamięć generała Clarka, który wydał rozkaz prewencyjnego zbombardowania klasztoru, zabijając w ten sposób setki chroniących się w klasztorze cywilów, w tym kobiety i dzieci, inni zaś twierdzą, że generał zrobił to niechętnie, z rozkazu generała Alexandra, i uważają że ocena czynów z perspektywy współczesnej wiedzy jest niesprawiedliwa. Tak więc o tym pisać nie będę. Nie będę też pisać o czterech fazach bitwy, ani też o liczbie poległych, zwłaszcza że poległych Niemców nie dało się policzyć. czytaj dalej »
Montecassino lub Monte Cassino - obydwie pisownie poprawne, choć drogowskazy pokazywały drogę do Abbazia di Montecassino, leżącego na Monte Cassino - wyglądało majestatycznie. Przynajmniej dziedziniec Bramantego sprawiał takie wrażenie. A może to zasługa widoków na Campanię? Lub oświetlenia? czytaj dalej »
w pierwszą sobotę maja wszyscy wierzący w cuda i wszyscy ci, którzy wychodzą z założenia że lepiej na zimne dmuchać, będą patrzeć na fiolkę krwi świętego, bo od stanu jej zawartości będzie zależeć przyszłość miasta. Jeśli zakrzepła krew nie zmieni się w płyn, Neapol czeka wielkie nieszczęście. czytaj dalej »
koleś naszego wieszcza Mickiewicza Adama, Bogdan Jański, doznał objawienia i zajął się działalnością religijną. Stworzył w Rzymie ogranizację Zmartwychwstańców, mającą na celu promowanie wartości chrześcijańskich. czytaj dalej »

