Alicja Myśliwiec - 160 centymetrów postmodernizmu. Pisze, publikuje, wykłada. Najchętniej mieszka w torbie na kółkach. Chciałaby gwiazdkę z nieba i polską edycję Vogue'a. Hobbystycznie wikła się w romanse z rzeczywistością i zakochuje się co kwartał w INNYM…mieście. Gdy dorośnie, będzie profesorką i nauczy się gotować. Na razie w kuchni ma tylko kieliszki do wina i ekspres do kawy. Dużo częściej bywa niż jest. Uparcie wierzy w życie poza-radiowe.

Amber 2.0

17 grudnia 2011 (12:54) | Komentarzy: 1

Żyjemy w płynnej nowoczesności, dlatego hipsterstwo zatacza nawet muzealne kręgi. Młodzi gniewni kochają "vintage".

Frapują mnie bohaterowie drugiego planu. Grupa muzealników, o charakterze...pilnującym, dzieli się na czytających i patrzących. Ale bywają sytuacje, gdy Panie i Panowie, których zadaniem jest obserwowanie nie eksponatów, ale zwiedzających w muzealnych salach, stają się dla ciekawsi niż ekspozycja. Grunt to dobry rekwizyt.

Gdy cały dzień spędza się, patrząc na bursztyny na przykład, trzeba czymś zająć ręce i oczy. I to nie sensacja, że pracownicy muzeum, siedząc w kącie, czytają. Zakrawa jednak na prawidłowość, że czytają książki w formie spotykanej już coraz rzadziej – oprawione w szary papier. Jak przekonałam się na własne oczy, wzbudza to spore zainteresowanie u roczników, na moje oko, 90. Patrz jakie hipsterstwo – mówi jeden osobnik w tenisówkach converse do drugiego w takich samych, wskazując placem na muzealniczkę. Ona, jakby trochę zakłopotana – podrywa się z miejsca i sprawia, że wszyscy w sali czujemy się, nie jak w muzeum, ale jak u okulisty. Bo każde martwe zwierzę w Gdańskim Muzeum Bursztynu można zobaczyć pod mikroskopem. Ale na młodych gniewnych bursztynowe muchy i soczewki nie robią wrażenia.Co innego okładka z szarego papieru. Iphonem kręcili krótkie filmiki z książką w nietypowej okładce w roli głównej. W końcu prosto z telefonu wrzucili je na Facebooka. Zaniepokojona muzealniczka zapytała tylko, czy mogą podpisać, że to zrobione w Muzeum Bursztynu, bo marketing mówi, że takie rzeczy są dobre pr-owo. No...teraz liczą się lajki – lub jak się dowiedziałam niedawno megusty ( od hiszpańskiego me gustas) - przyznali młodzi aspirujący bycia hipsterami. Szkoda tylko, że bursztyny w tym wszystkim, gdzieś się zgubiły.

Redakcja RMF Classic nie ponosi odpowiedzialności za treść, formę i zawartość blogów w portalu www.rmfclassic.pl.
Prezentowanych wypowiedzi nie należy identyfikować z linią programową Redakcji.

Zobacz także inne wpisy:

Komentarze do wpisu "Amber 2.0" (1):

axpvVsNTFOnWhotVtB
2 stycznia 2012 (05:17)

I can't hear anything over the sound of how awesome this aritcle is.

Dodaj nowy komentarz do wpisu:

»